Przejdź do treści

Kim jest dla mnie Foulkes? - XXII Konferencja Naukowa IAGR

Pomiń menu
Instytut Analizy Grupowej
Rasztów
XXII Konferencja Naukowa
Instytutu Analizy Grupowej "Rasztów"

Warszawa, 20 czerwca 2026
> ANKIETA
Kim jest dla mnie Foulkes?

Na pytanie zadane w tytule wypowiadają się rasztowscy analitycy grupowi:
To co w Foulkesie wydaje mi się niezwykle inspirujące, to jego postawa terapeutyczna. Zrzeka się roli „wiedzącego” czy „leczącego” (terapeuty) na rzecz „prowadzącego” (conductor). Wierzy w grupę (pacjenta), a więc w możliwość samoleczenia z pomocą grupy i prowadzącego. Podoba mi się historia opowiadana przez jego współpracowniczkę, o tym, jak miał szansę zabłysnąć na filmie BBC jako wybitny psychoterapeuta i podczas sesji grupy (stworzonej do celów filmowych z jego współpracowników) nie odezwał się ani słowem, bo nie było potrzeby. Grupa radziła sobie sama, a film w związku z tym nie powstał. Zastanawiam się, który ze współczesnych nam terapeutów oparłby się takiej pokusie zabłyśnięcia w mediach?
 
Katarzyna Prot-Klinger
Najistotniejszy przekaz Foulkesa sprowadza się dla mnie do dwóch refleksji dotyczących pokory.
Pierwsza wiąże się z zaleceniem "Trust the group". Wyraża ono dla mnie istotę grupowo-analitycznego podejścia: zaufaj grupie, słuchaj z pokorą co ona czuje, o czym mówi, bo stoi za tym zawsze jakaś racja. Staraj się ją zrozumieć i rozeznać jakie to budzi emocje, jaką ma funkcję, znaczenie.
Druga refleksja dotyczy znaczenia faktu, że Foulkes zmarł w trakcie sesji. Dla mnie to sygnał, jak ważne jest, żeby rozeznawać swoje ograniczenia, emocje, słuchać także ciała i śledzić swoje omnipotentne zapędy. A analizując proces grupowy, nie zapominać o analizowaniu siebie, bo jesteśmy przecież jego częścią.

Roman Kwiatkowski
S. H. Foulkes jest dla mnie nie tylko postacią historyczną i twórcą metody, lecz także inspiracją w poszukiwaniu utraconego zaufania i odwagi. Jego fotografię otrzymałem od mojej koleżanki i od tego momentu stoi ona w gablocie mojego gabinetu, spoglądając na mnie podczas prowadzenia sesji. W trudnych chwilach, gdy pojawia się zwątpienie lub pokusa kontroli, powraca do mnie jego maksyma: „zaufaj grupie”.
W świecie, w którym wszyscy chcą być różą lub rododendronem w pięknym, staranie wypielęgnowanym ogrodzie, to zdanie przywołuje zgodę na każdą pozycję — na miejsce, w którym każdy chwast ma swoją łąkę. To przestrzeń, w której uzdrowienie pojawia się między ludźmi, w sieci relacji, w obecności; jest żywe tak, jak żywa jest grupa posiadająca własną mądrość.
To zaufanie do uczestników, wyraz uznania dla ich mądrości i zdolności do bycia wzajemnie swoimi terapeutami. To także wiara, że to, co wyłoni się z dialogu, wskaże drogę do uzdrowienia. W tym znaczeniu zaufanie staje się świadomym wyborem.

Rafał Radzio
Myślę o dwóch aspektach:
Teoretycznym: Foulkes zobaczył grupę jako obiekt multipotencjalny i pokazał, jak sprzyjać twórczym i konstruktywnym procesom. Osobistym: związanym z moją fazą życia. Tu skojarzenia krążą wokół trudów uznania przemijania, rozpoznawania możliwości i ograniczeń związanych z postępem lat, rezygnacji z iluzji i poszukiwania separacyjnej daty, by pozwolić naszym grupom dalej żyć i rozwijać się.
Justyna Nęcka
Największe wrażenie w pracach Foulkes’a wywarła na mnie jego głęboka wiara w twórczy potencjał grupy w ogóle, a terapeutycznej w szczególności. Zawsze zadawałam sobie pytanie, w jaki sposób żydowski uciekinier z hitlerowskich Niemiec przekształcił swoje dramatyczne doświadczenia z grupami, które dokonywały okrutnych aktów agresji wobec innych grup ludzkich, w wiarę w „dobro” grupy. Czy dokonał tego dzięki rozszczepieniu przypisując destrukcję liderom i jednostkom, a grupie naprawczy potencjał? Czy przerażony agresją grup zanegował ten aspekt? A może wręcz przeciwnie – pod wpływem tego doświadczenia całą uwagę poświęcił temu, jak grupa może pomóc rozpoznać i przekształcić destrukcję tkwiącą w każdym z nas? Może sedno jego idei o naprawczym potencjale grup, tkwi właśnie w tym, że grupa zmusza nas do spotkania się z samym sobą, wglądu we własny mniej lub bardziej świadomy destrukcyjny potencjał? Dzięki komunikacji i dialogowi, zobaczeniu się w zwierciadle grupy i refleksji nad uzyskanym obrazem możemy poddać własną destrukcyjność świadomej kontroli i chronić się przed jej rozładowniami w działaniu.
To tylko jeden aspekt ważny dla mnie w jego pracach. Chciałam zakończyć anegdotą, którą Morris NItsun opisuje w książce o destrukcyjnych procesach grupowych polemizując z wiarą Foulkesa w grupy. Pewnego dnia Foulkes pojechał z żoną kupić zasłony do swojego gabinetu. Wybrał je z uwagi na ich walory estetyczne nie wgłębiając się w szczegóły. Okazało się, że wzorem były krwawe sceny tortur z antycznych wojen. Anegdota ta wiele mówi o wszechobecności procesów destrukcyjnych i nawet wtedy, gdy staramy się być na nie ślepi, nie dają one o sobie zapomnieć i zmuszają do refleksji nad nimi. Tak jak zasłony Foulkesa, które są nadal (mam nadzieję) elementem aktualnej siedziby Instytutu Analizy Grupowej w Londynie.

Wiesława Łodej-Sobańska
Metronom to urządzenie mechaniczne, które wydaje regularne sygnały dźwiękowe, odmierzając precyzyjne tempo utworu. Ułatwia muzykom naukę gry i poprawia precyzję rytmiczną oraz stabilność tempa podczas ćwiczeń. Jak myślę o teorii matrycy grupowej S. H. Foulks’a, mam skojarzenia do tego właśnie urządzenia. Poszukiwanie wspólnego mianownika jest jak metrum, które pilnuje tempa sesji, utrzymuje jej strukturę, nie pozwalając wypaść z „rytmu - myślenia o grupie jako całości"! Jest jak azymut i dyscyplina w jednym, baza dla melodii komponowanej przez wolne grupowe skojarzenia uczestników analizy grupowej.

Anna Mędrzejewska
Dla mnie Foulkes to - doświadczanie we własnym treningu splatającego się świata wewnętrznego z zewnętrznym, pływania z innymi w tej samej wodzie i odczuwania konsekwencji wrzucanych do niej kamieni.
Foulkes to - odkrywanie w szkoleniu sposobu rozumienia i opisywania zjawisk psychicznych, społecznych, kulturowych przez człowieka, który nie bał się myśleć po swojemu.
Foulkes to - praktykowanie analizy grupowej jako użytecznej klinicznie teorii do: psychoterapii, superwizji, kierowania zespołem, konsultacji organizacji, pracy z klasą szkolną i grupą studencką; do wspierania rozwoju: grupy przedszkolaków, grupy nastolatków, grona pedagogicznego czy rodzinnego biznesu, itd, itp, czyli wszędzie tam, gdzie jest grupa.

Ewa Bąk
Dla mnie Foulkes to ktoś, kto poprzez swoje idee ujawnił, że psychika nie powstaje w samotności a rodzi się między ludźmi. Jego myślenie o grupie jako miejscu spotkania, dialogu i odkrywaniu siebie wzajemnie - do dziś mnie inspiruje. Sądzę, że jego idee wciąż żyją.

Anna Jastrzębska
Psychoanalizą zainteresowałam się będąc nastolatką. Wraz z wiekiem zaczęłam zauważać, że to co najbardziej mnie denerwuje – środowisko społeczne w węższym i szerszym kontekście, włączając w to także to polityczne (!), ma też kluczowe znaczenie dla rozwoju każdego człowieka. Foulkes jako psychoanalityk nadał temu nowy sens tworząc koncepcję matrycy i opisał różne poziomy komunikacji w niej: bieżący (społeczny), przeniesieniowy, projekcyjny i pierwotny (wspólny dla wszystkich ludzi!). Kładąc nacisk na horyzontalny wymiar analizy i nazywając analityka conduktorem (dyrygentem) nadał ogromne znaczenie każdemu członkowi grupy. I to mnie w nim urzekło.

Tania Nikiel
Tak się złożyło, że w styczniu 1977, a więc rok po śmierci Foulkesa uczestniczyłem w warsztacie w Instytucie Analizy Grupowej w Londynie, a więc w placówce, którą założył Foulkes. Prowadzący warsztat i my - uczestnicy bardzo żywo rozmawialiśmy o tym wszystkim, co nam przekazał Foulkes. Dla mnie najważniejszym przekazem stało się zdanie, które wypowiedział jeden z uczestników warsztatu: "trust the group", czyli "polegaj na grupie", "zaufaj grupie". Ten przekaz zabrałem ze sobą, gdy wracałem do Ośrodka w Rasztowie, do zespołu, do swojej grupy.

Jerzy Pawlik
Wróć do spisu treści